Niniejsze opracowanie ma charakter popularyzatorski, bardziej zaawansowany czytelnik winien sięgnąć raczej do tego tekstu (punkty IV-VII). 

Islandczycy nie mają żadnego innego króla oprócz prawa

Adam z Bremy, XI w.[i]

I. „Islandia została zasiedlona przez Norwegów w czasach Haralda Pięknowłosego, syna Haralda Czarnego (…) Było to w 870 roku po narodzeniu Chrystusa. Rozpoczęła się wtedy tak wielka emigracja z Norwegii, że król Harald zabronił jej, gdyż obawiał się, iż kraj się wyludni”[ii]. Tak, zgodnie ze staroislandzkimi podaniami, zaczynają się dzieje, jednego z najbardziej fascynujących społeczeństw znanych historykom. Wysunięta daleko na północ wyspa wulkanów, gejzerów i lodowców, pomimo niezwykle niekorzystnych warunków naturalnych stała się ojczyzną narodu, którego dorobek kulturowy porównywalny jest tylko z dokonaniami starożytnych Greków i Rzymian[iii]. Jednak społeczność ta jest niezwykle interesująca nie tylko ze względu na wspaniałą kulturę. Zdaniem jednego z ekspertów, średniowieczny system prawny Islandczyków jest tak zaskakujący, iż sprawia wrażenie jakby został stworzony przez szalonego ekonomistę testującego zakres, w jakim wolny rynek może świadczyć usługi policyjne i sądowe[iv]. Konstytucjonalistom może on posłużyć za typ idealny policentrycznego porządku konstytucyjnego, w którym wszystkie niezbędne społecznie funkcje państwa, świadczone były w ramach dobrowolnych umów[v]. W tej zorganizowanej anarchii występował tylko jeden urzędnik publiczny pozbawiony jakichkolwiek kompetencji władczych. Mandat do stanowienia prawa stanowił własność „posła”, który mógł go sprzedać, wymienić, lub podarować wybranej przez siebie osobie. Nie istniał publiczny aparat ścigania, a wyroki prywatnych sądów arbitrażowych wykonywali sami zainteresowani. Co najbardziej charakterystyczne, ten średniowieczny kraj pozbawiony był monarchy. System ten tak dalece zaprzecza podstawowym tezom współczesnej teorii państwa i prawa, iż w zasadzie nigdy nie powinien zaistnieć[vi]. Tymczasem pozbawiona jakiegokolwiek aparatu państwowego Islandzka Wolna Wspólnota sprawnie funkcjonowała przez ponad trzysta lat, skutecznie opierając się tendencjom monocentrycznym[vii].

II. „We wszystkich prowincjach przywłaszczył sobie król Harald (…) całą ziemię dziedziczną i wszystek grunt uprawny i nieuprawny, co więcej wszystkie wody: morza, jeziora i rzeki. Tak możni panowie, jak ongiś wolni gospodarze, mieli odtąd być tylko dzierżawcami na równi z ludem i tymi, co warzyli sól, żyli z połowu ryb i z myślistwa. Wobec tak strasznej niewoli wielu mężów opuściło kraj. W tym to czasie zostały obsadzone daleko wokół puszcze i pastwiska na wschodzie, w Jemtlandii i w Helsinglandii, i w krajach zachodu: na Hebrydach, w tych stronach gdzie leży Dublin, w Irlandii w Normandii gallijskiej, na Katanesie w Skotlandii, na Orkadach i na Wyspach Szetlandzkich. W tym to właśnie czasie odkryto Islandię.”[viii] Według staroislandzkich podań wyjątkowość islandzkiego sytemu polityczno-prawnego ma swoje źródło w konflikcie, do jakiego doszło w Norwegii w drugiej połowie IX wieku. Około 870 roku król Harald Pięknowłosy (znany wcześniej jako Harald Kłak lub Harald Kołtun), dokonując unifikacji kraju, rozpoczął zakrojone na szeroką skalę prześladowania opozycji, w skutek których „wielu lenników, wielmożów i bogatych kmieciów, którzy mogliby powstać przeciwko niemu zostało okaleczonych, bez rąk lub nóg”[ix]. Nie mogąc konkurować z coraz potężniejszym władcą wolni gospodarze zaczęli masowo opuszczać swój ojczysty kraj[x]. Głównym celem ich wypraw stała się nowoodkryta wyspa, Islandia. Zgodnie z islandzką tradycją pierwszym norweskim emigrantem, który na stałe osiadł w Islandii był Ingólfur Arnarson. Osiedlił się on wraz ze swą rodziną, inwentarzem i kilkoma niewolnikami (thrall) w zatoce, której nadał nazwę Reykjavik czyli „zatoka dymów”[xi]. Zdaniem średniowiecznych islandzkich historyków wydarzenie to przypada na rok 874 i od tej daty w dziejach wyspy zaczyna się, trwający do 930 roku okres zwany Landnámstid, czyli„objęcia ziemi”[xii].

Ingólfr Arnarson

Podstawowym problemem z jakim borykali się pierwsi osadnicy były trudne warunki naturalne[xiii]. Na skutek długich zim, trzęsień ziemi oraz dużej aktywności licznych wulkanów, przetrwanie każdego kolejnego roku wymagało olbrzymiego wysiłku i umiejętnego gospodarowania ograniczonymi zapasami. W takich warunkach konflikt z potencjalnym sąsiadem przysparzał dodatkowych trudności, stąd też współpraca szybko wyparła rywalizację. Jej instytucjonalnym wyrazem stały się stowarzyszenia przypominające dzisiejsze towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych – hreppar [xiv]i sądy polubowne zwane þing. Z przekazów historycznych wiemy, że w okresie zasiedlenia istniały na Islandii co najmniej dwa takie sądy – Kjalarnesþing (powołany przez samego Ingólfa) i Þórsnesþing. Podstawą dla ich funkcjonowania był spontanicznie wytworzony system prawa zwyczajowego vár lög (dosłownie „nasze prawa”) stanowiący kompilację szeregu instytucji znanych ludom niemal całej północnej Europy. Obok Norwegów na wyspę zaczęli bowiem docierać także przedstawiciele innych nacji (głównie Celtowie), którzy przywozili ze sobą nie tylko rodziny i dobytek, ale także szereg właściwych sobie praw i instytucji. Choć miały one ze sobą wiele wspólnego[xv], brak ich całkowitej zgodności prowadził niekiedy do zaogniania sporów. Wraz ze wzrostem liczby osadników problem ten stał się na tyle istotny, iż w 930 rok Islandczycy zwołali zgromadzenie powszechne Alþing, na którym przyjęli wspólny system prawny dla całej wyspy. Tak – zdaniem islandzkich kronikarzy – narodziła się Islandzka Wolna Wspólnota[xvi].

III. „I kiedy Islandia była już zasiedlona przyniósł mieszkaniec ze Wschodu, który nazywał się Úlfljótr – tak mówi nam Teitur – prawa z Norwegii i dlatego nazywają się one prawami Úlfljótra.”[xvii]Jak stwierdza D. D. Friedman[xviii], nowopowstały system islandzki opierał się na nordyckich tradycjach prawnych, z jednym zasadniczym wyjątkiem. Pomni swych doświadczeń z władzą centralną Islandczycy zdecydowali, że lepiej sobie poradzą bez króla[xix]. Miejsce monarchy zajęło zbierające się raz w roku Zgromadzenie Prawodawcze Lögrétta. Zasiadało w nim 36 a następnie 48 naczelników zwanych goði (liczba mnoga goðar), tj. właścicieli pakietu praw zwanego goðorð, uprawniającego dysponujące nim osoby do stanowienia prawa i wyboru sędziów orzekających w podlegających Zgromadzeniu sądach[xx]. Tak, jak inne formy własności prywatnej, tak i goðorð podlegał obrotowi, można go było sprzedać, odziedziczyć, zamienić, etc. Jeśli jakiś Islandczyk chciał mieć wpływ na bieg krajowych wydarzeń wystarczyło, iż znalazł osobę, która chciała sprzedać swój „mandat” i odkupił/otrzymał go od niej [xxi].

Zadaniem Zgromadzenia Prawnego było stanowienie nowego- i interpretowanie już istniejącego prawa oraz udzielanie za specjalną opłatą zezwoleń na podjęcie działań sprzecznych z obowiązującymi normami, np. zawarcie związku małżeńskiego między blisko spokrewnionymi osobami. Zarówno stanowienie nowych norm, jak i wydawanie zezwoleń wymagało jednomyślności, przy czym w stosunku do zezwoleń każda osoba uczestnicząca, czy choćby obserwująca obrady Zgromadzenia – a więc i te bez prawa głosu – miała prawo do wniesienia veta.

Obradom Zgromadzenia przewodniczył tzw. Głosiciel Prawa Lögsögumaður. Był on wybierany przez naczelników na trzyletnie kadencje[xxii] spośród osób słynących z wiedzy prawnej. Do jego zadań należało rozpoczynanie, prowadzenie i oficjalne zakończenie obrad, recytowanie praw obowiązujących na Islandii[xxiii] oraz udzielanie odpowiedzi na kierowane do niego zapytania prawne. W zamian za pełnienie tych funkcji otrzymywał on wynagrodzenie o stałej wysokości, które wypłacano mu z opłat jakie Zgromadzenie Prawodawcze pobierało za wydawanie wyżej wspomnianych zezwoleń, ponadto przysługiwało mu prawo do części grzywien, które zasądzono w trakcie zgromadzeń lokalnych (patrz niżej), w których uczestniczył.

Alþing

Jakkolwiek teoretycznie głównym uprawnieniem goðar było stanowienie prawa, w praktyce ich prawotwórcza rola ograniczała się raczej do interpretowania norm wzbudzających rozbieżności w praktyce orzeczniczej i udzielania zezwoleń, niż głosowania nad nowymi propozycjami prawnymi. Wprawdzie okazjonalnie Lögrétta podejmowała uchwały, jednak jak podkreśla H. Gissuarson, trudno w tym przypadku mówić o legislacji. Dla [średniowiecznych] Islandczyków, prawo było żyjącą tradycją, koordynującą życie społeczne i chroniącą porządek publiczny. Było to zwyczajowe <<stare dobre prawo>>, spontanicznie wytworzone i wyrażające mądrość poprzednich pokoleń. Niczym ścieżka przecierająca trudne szlaki, którą kroczy się dla jej wygody, było sumą indywidualnych doświadczeń i eksperymentów. Prawo to było nastawione raczej na współpracę, niż na przymus, było wyrazem nie indywidualnej woli, lecz powoli ewoluującego społecznego i moralnego konsensusu. Vár lög było medium za pomocą, którego Islandczycy komunikowali się ze sobą, a nie instrumentem w rękach władzy[xxiv].

Początkowo vár lög przekazywano ustnie, na przełomie 1117 i 1118 roku, z inicjatywy Zgromadzenia Prawodawczego zostało ono jednak zebrane w zbiór znany obecnie jako Grágás (dosłownie „szara gęś”, pochodzenie tego terminu nie jest znane, istnieje przypuszczenie, że jest to błąd jednego z XVI kopistów). Co warte podkreślenia, nawet wówczas nie zrezygnowano z ciążącego na Lögsögumaður obowiązku recytowania prawa. Zdaniem Sigurðura Líndala, dowodzi to, iż vár lög do końca funkcjonowania Wolnej Wspólnoty traktowane było jako prawo zwyczajowe, dla którego Grágás było jedynie poręcznym uzupełnieniem[xxv].

Grágás

W praktyce głównym uprawnieniem każdego właściciela goðorð było spełnianie roli łącznika, poprzez którego Islandczycy podlegali systemowi prawa[xxvi]. Odpowiedź na pytanie, z którym z goðar „pozostaje w wiecu” dana osoba pozwalała określić powodowi właściwość sądu. Jednakże w przeciwieństwie do ówczesnych monarchii, związek między naczelnikiema stowarzyszonymi z nim osobami nie miał charakteru terytorialnego. Islandzcy gospodarze mogli swobodnie zmieniać goðar i przechodzić do wiecu innego naczelnika, który zechciał ich przyjąć. Przedstawicielstwo to było zatem kwestią osobistego wyboru (umowy) a nie miejsca zamieszkania[xxvii].

Osoby stowarzyszone z wybranym przez siebie naczelnikiem miały wobec niego dwa obowiązki:  1) musiały uczestniczyć w zwoływanych przez niego dorocznych zgromadzeniach lokalnych lub wysłać na nie swego przedstawiciela, ponadto 2) jeden na dziewięciu chłopów pozostających w wiecu z goði’m musiał mu towarzyszyć w wyprawie na odbywające się raz w roku Zgromadzenie Powszechne. Udział w tym ostatnim zgromadzeniu był kwestią wyboru, lecz osoby które zdecydowały się na pozostanie w tym czasie w domu były zobowiązane do pokrycia kosztów wyprawy tych, którzy zdecydowali się na wyjazd. Wysokość tej opłaty podlegała negocjacjom między naczelnikiem a stowarzyszonymi z nim chłopami. W zamian za wywiązywanie się z powyższych obowiązków osoby pozostające w wiecu z naczelnikiem miały od niego prawo domagać się by reprezentował on ich interesy w postępowaniach sądowych oraz chronił je przed wszelkimi aktami bezprawia.

Około 960 roku Islandia została podzielona na kwarty odpowiadające czterem stronom świata, a w każej z nich powołano po 3 zbierające się dwa razy w roku zgromadzenia (þing). Wyjątek miała stanowić jedynie Kwarta Północna, gdzie z powodów geograficznych (powierzchnia, ukształtowanie terenu i trudności komunikacyjne) i demograficznych (najwyższa liczba osadników) powołano nie trzy lecz cztery wiece. Każdemu z tych zgromadzeń przewodniczyło po 3 naczelników [xxviii].

Zgromadzenia lokalne zbierały się dwa razy w roku, na wiosnę i jesień. Wiosenne zgromadzenie – Vorþing – funkcjonowały jako sądy oraz miejsce (i termin) płatności długów, podczas jesiennych – Hausþing – przekazywano zaś wieści z odbywającego się raz do roku (latem) Zgromadzenia Powszechnego Alþing, przy którym działała Lögrétta.

We wszystkich sądach powszechnych podlegających Zgromadzeniu Prawodawczemu rolę ławników pełnili powoływani przez naczelników ad hoc wolni mężczyźni, którzy ukończyli 12 rok życia, posiadali pełnię władz umysłowych, o stałym miejscu zamieszkania i jeśli nie urodzili się w kraju posługującym się językiem staronordyckim (we wczesnym średniowieczu zwanym ‘duńskim’) – spędzili na Islandii co najmniej 3 lata. Składy orzekające liczyły 36 osób, zaś orzeczenia sądów musiały mieć co do zasady charakter jednomyślny, przy czym za jednomyślne uznawano wyroki, za którymi opowiedziało się co najmniej 31 sędziów. Jeśli orzekającym nie udało się osiągnąć jednomyślności sąd wydawał dwa przeciwne orzeczenia, które następnie strony zaskarżały do sądu odwoławczego. Strona, za którą opowiedział się sąd apelacyjny (w sprawach apelacyjnych wyroki zapadały zwykłą większością), miała prawo pozwać sędziów sądu pierwszej instancji, którzy wydali orzeczenie odmienne od wyroku sądu apelacyjnego o nadużycie prawa.

W drobnych sprawach zagrożonych karą grzywny sądami właściwymi były sądy funkcjonujące podczas wiosennych zgromadzeń lokalnych. Pozostałe co do zasady rozstrzygały sądy działające przy Alþingi. Do czasu reformy administracyjnej kraju około 960 roku, przy Zgromadzeniu Powszechnym działał jeden sąd, o którego funkcjonowaniu nie wiemy zbyt wiele, po podziale kraju na kwarty dla każdej z nich utworzono po jednym tzw. sądzie kwartowym (fjórðungsdómr). W późniejszym okresie (tj. za czasów gdy Głosicielem Prawa był Skafti Thoroddsson sprawujący ten urząd w latach 1004-1030) powołano jeszcze jeden tzw. Piąty Sąd (Fimtardómr), do którego trafiały apelacje od orzeczeń wydawanych przez sądy kwartowe (ponadto był on sądem pierwszej instancji w kilku enumeratywnie wskazanych sprawach, w tym przekupstwa sędziów i udzielania pomocy banitom).

Z uwagi na fakt, iż sądy podlegające Zgromadzeniu Prawodawczemu zbierały się tylko raz w roku, zaś obowiązująca przed nimi procedura była ściśle sformalizowana, skomplikowana i wymagała od stron dużej wiedzy prawnej oraz wysokich nakładów (np. opłacenie kosztów podróży świadków zdarzenia), znaczną część konfliktów rozstrzygano na drodze prywatnej mediacji i arbitrażu[xxix]. Na 223 opisane w sagach rodowych spory rozstrzygane na drodze prawnej, 119 trafiło do sądów podlegających Zgromadzeniu Prawodawczemu (przy czym jedynie w 50 z nich zapadły wyroki, w pozostałych strony zdecydowały się na zawarcie ugody), zaś w 104 do rekoncyliacji stron doprowadzili bezstronni mediatorzy/arbitrzy[xxx]. Częstą i uznaną przez prawo formą wygaszania konfliktów była też oferta dobrowolnego poddania się karze (zazwyczaj jednak obarczona warunkiem, iż kara ta nie będzie wyższa niż zaproponowana przez sprawcę) [xxxi]. W tej ostatniej sytuacji od razu po przyjęciu propozycji przez stronę uprawnioną przeprowadzano właściwe postępowanie egzekucyjne.

Charakterystyczną cechą islandzkiego systemu polityczno-prawnego jest całkowity brak zorganizowanego aparatu przymusu. Jedynym urzędnikiem publicznym w Islandzkiej Wolnej Wspólnocie był Głosiciel Prawa, którego kompetencje ograniczały się do prowadzenia obrad Zgromadzenia Powszechnego i służenia radą w zawiłych kwestiach prawnych. Pierwsi Islandczycy nie znali przymusowego opodatkowania, a dostęp do dóbr publicznych realizowali w drodze pomocy wzajemnej świadczonej przez członków hreppar. Obca im była także idea publicznej egzekucji wyroków sądowych. Sądy rozstrzygały spory, lecz nie miały żadnych uprawnień egzekucyjnych. Wykonanie wyroku leżało w gestii jednostki wspomaganej przez przyjaciół, rodzinę i w razie potrzeby przez jej naczelnika.

Jak wynika z powyższego zarysu, porządek konstytucyjny Islandzkiej Wolnej Wspólnoty w istotny sposób odbiega zarówno od tradycyjnych monarchii, jak i nowożytnych ustrojów opartych na trójpodziale władz. Od państw średniowiecznych odróżnia ją przede wszystkim brak hierarchii opartej na feudalnych zależnościach, zaś od współczesnych systemów konstytucyjnych brak wyodrębnienia władzy wykonawczej oraz woluntarystyczny charakter stosunków społecznych [xxxii]. Zasadnym wydaje się więc traktowanie Wolnej Wspólnoty jako przykładu zorganizowanej anarchii, czy też używając terminologii prawniczej, policentrycznego porządku konstytucyjnego, w którym tradycyjne relacje władzy zastąpiono relacjami umownymi. Analiza funkcjonowania tego systemu może zatem posłużyć jako istotny element w debacie nad wysuwanymi w literaturze prawniczej i ekonomicznej postulatami prywatyzacji wymiaru sprawiedliwości[xxxiii].

islandzcy kronikarze

IV. Głównymi źródłami wiedzy, z których czerpiemy informacje na temat praktycznego funkcjonowania średniowiecznego systemu prawnego Islandii są staroislandzkie  sagi (rodowe i Sturlungów zwane też „współczesnymi”), kroniki historyczne spisane na przełomie XII i XIII wieku oraz Grágás zachowanych w dwóch wersjach z drugiej połowy XIII wieku [xxxiv]. Choć może się to wydać zaskakujące, islandzcy wikingowie pasjonowali się prawem w nie mniejszym stopniu, co żeglarstwem i sztuką wojenną. Praktycznie w każdej z ich opowieści, obok opisów dalekomorskich wypraw, starć i męstwa wojowników, odnajdujemy szczegółową relację z ważnego procesu. W wielu sagach możemy też znaleźć sceny, w których dzieci bawią się odgrywając inscenizowane rozprawy sądowe, dorośli komentują zapadłe wyroki, strony przygotowują się do rozpraw, itp. O stopniu tej fascynacji może świadczyć fakt, iż głównym bohaterem najsłynniejszej z islandzkich sag rodowych Njalsagi, jest prawnik „tak doskonały w prawie, że nikt inny nie mógł się z nim  równać”.

Njáll Þorgeirsson

Zgodnie ze znanymi nam źródłami, jedyną funkcją sądu było wydawanie w oparciu o vár lög rozstrzygnięć, która ze stron sporu ma rację. Prawo określało kary za każdy rodzaj przestępstwa, a ławnicy wydając wyrok decydowali jedynie o tym, czy pozwany jest winny, czy też nie winny, zarzucanego mu czynu [xxxv]. Podjąwszy decyzję  ławnicy wracali do swych codziennych czynności pozostawiając wprowadzenie w życie treści wyroku samym zainteresowanym. Jeżeli uznany za winnego Islandczyk nie poddał się dobrowolnie egzekucji, jego przeciwnik procesowy ponownie udawał się do sądu i żądał wyjęcia go spod prawa. Jeśli ławnicy przychylili się do jego wniosku, przestępca został ogłaszany banitą (patrz niżej) i każdy mógł go bezkarnie zabić. Tak samo byli traktowani ci, którzy udzielali banicie jakiegokolwiek wsparcia.

Rolę oskarżyciela w islandzkim systemie prawnym pełniła ofiara przestępstwa bądź – w przypadku zabójstwa lub morderstwa – członek jej rodziny. Nie byli oni zobowiązani do popierania oskarżenia na każdym etapie sprawy, w dowolnym momencie postępowania mogli się zdecydować na zawarcie ugody (sátt). Z podań historycznych wynika, iż była to bardzo częsta metoda rozstrzygania sporów[xxxvi]. W ten sposób rozstrzygano nawet sprawy o zabójstwo/morderstwo (teoretycznie zawarcie w takiej sprawie ugody, bądź też oddanie jej pod rozstrzygnięcie prywatnemu arbitrowi, wymagało zgody Zgromadzenia Prawodawczego, w praktyce jednak rzadko kiedy o nią występowano) [xxxvii]. Gdy zaś nie udało się osiągnąć satysfakcjonującego obie strony kompromisu sędziowie decydowali, która ze stron ma w świetle prawa rację.

Islandczycy znali dwa główne rodzaje kar grzywny w wysokości 3 marek oraz występującą w dwóch formach – czasowej i dożywotniej – banicję. Osobom skazanym na banicję konfiskowano w ramach specjalnej procedury sądowej majątek (po oddzieleniu rzeczy będących własnością żony banity spłacano jego wierzycieli, zaś pozostałą część jego majątku rozdzielano po równo między pokrzywdzonego i lokalną społeczność, przy czym z kwoty należnej pokrzywdzonemu wypłacano właściwemu naczelnikowi opłatę za przeprowadzenie postępowania egzekucyjnego), po czym nakazywano im pod groźbą śmierci opuścić natychmiast lub w przypadku osób skazanych na czasową banicję we ściśle wskazanym terminie, kraj. Osoby skazane na tzw. mniejszą banicję mogły do niego wrócić po trzech latach,  zaś ci których skazano na pełną banicję nie mieli już do niego powrotu. W okresie obowiązywania banicji skazane nań osoby traktowano jako wyjęte spod prawa, nie tylko nie wolno było im udzielać pomocy/schronienia, ale też mogły one zostać zabite przez dowolną osobę bez poniesienia przez nią jakichkolwiek konsekwencji prawnych (banici, tak czasowi jak i dożywotni, mogli odzyskać pełnię praw przed upływem terminu banicji pod warunkiem – formalnie potwierdzonego i właściwie ogłoszonego – zabicia trzech innych banitów, którzy mimo nakazu nie opuścili kraju, bądź powrócili do niego przedwcześnie).

Ponadto, tj. obok ewentualnej grzywny/banicji i związanej z nią konfiskaty majątku, każde bezprawne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pociągało za sobą konieczność wypłaty pokrzywdzonemu zadośćuczynienia pieniężnego. W przypadku uszczerbku nie powodującego śmierci obowiązek ten spoczywał na sprawcy. Zadośćuczynienie za zabicie człowieka – wergeld – uiszczała z kolei jego rodzina (brat sprawcy płacił określoną kwotę bratu zabitego, itp.). Czasowy banita nie mógł odzyskać pełni praw dopóki nie dopełnił tego obowiązku.

W kilku enumeratywnie wymienionych w prawie przypadkach dozwolonym było również dokonanie zemsty, w tym zabicie sprawcy określonego czynu. Prawo to przysługiwało m.i.n. mężom, braciom, synom i ojcom zgwałconych kobiet. W zależności od rodzaju czynu oraz osoby dokonującej retaliacji prawo do zemsty wygasało z upływem 24 godzin od danego zdarzenia lub z nadejściem terminu rozpoczęcia właściwego zgromadzenia. Wraz z upłynięciem określonego prawem terminu sprawę można było dochodzić wyłącznie na drodze prawnej (sądowej, mediacji/arbitrażu, dobrowolnego poddania się karze).

Dla oceny konsekwencji prawnych spowodowania śmierci zasadnicze znaczenie miało także rozróżnienie pomiędzy zabójstwem a morderstwem. We współczesnych systemach prawnych dokonuje się go w oparciu o ocenę intencji sprawcy, w vár lög oceniając jego zachowanie po dokonaniu czynu przestępnego. Na zabójcy spoczywały dwa zasadnicze obowiązki, po pierwszenie mógł on w dniu, w którym popełnił czyn zbrodniczy minąć więcej niż „trzech domów [od miejsca zdarzenia] zanim nie powiadomi o swoim czynie [osoby postronne]; chyba, że w tych domach mieszkają ludzie zabitego człowieka, którzy mogliby zagrażać jego życiu”[xxxviii], po drugie musiał on zabezpieczyć ciało tak, by nie mogło ono zostać naruszone przez ptactwo lub dzikie zwierzęta. Spełnienie tych obowiązków było istotne z dwóch powodów. Morderstwo uważano za coś hańbiącego, zabójstwo natomiast w społeczeństwie, w którym wielu ludzi było uzbrojonych i w którym wyprawy pirackie (w j. staronordyckim zwane viking) stanowiły – przynajmniej w początkowym okresie zasiedlenia Islandii – dla młodych mężczyzn zwykły sposób na poznanie świata, nie było niczym zdrożnym. Te dwa czyny miały również różne konsekwencje prawne, popełniając morderstwo traciło się prawo do jakiegokolwiek usprawiedliwienia, jak choćby powoływania się na obronę konieczną, które także w islandzkim systemie stanowiło kontratyp.[xxxix]

Podobnie jak goðar, tak i prawo do dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, w tym także już zasądzone zadośćuczynienia i/lub prawo do części majątku banity stanowiło własność prywatną podlegającą obrotowi. Jeśli pokrzywdzony nie czuł się dostatecznie silny, by np. wyegzekwować przyznane mu wyrokiem sądu zadośćuczynienie, mógł zwrócić się z prośbą o odpłatną pomoc do swego naczelnika, bądź też poszukać innej potężniejszej od siebie osoby, która zgodziłaby się odkupić jego roszczenie. Jeśli doszło do takiej transakcji, a wedle dostępnych nam źródeł zdarzały się one często [xl], ofiara oddawała część, a czasem nawet całość, przynależnej jej kwoty, jednak w zamian – jak stwierdza D. D. Friedman – otrzymywała coś znacznie cenniejszego, wykazywała, że każdy kto ją skrzywdzi, poniesie za to odpowiedzialność. Transfer zasądzonych odszkodowań gwarantował więc, iż nawet ataki wymierzone w najbiedniejszych i/lub najsłabszych nie pozostawały bezkarne[xli].

Zarysowany wyżej mechanizm egzekwowania wyroków może budzić wątpliwości co do konsekwencji samopomocy. Jeśli egzekwowanie wyroków wymagało użycia siły, czy system ten nie prowadził do niekończących się odwetów? Zasadność tego pytania zdają się potwierdzać sagi, w których na niemal co drugiej stronie znajdujemy opisy krwawych potyczek między Islandczykami. Jak stwierdza jeden z współczesnych autorów, obraz jaki wyłania się z tych opowieści „dowodnie wykazuje, do jakiego stopnia błędne są idealistyczne teorie, szczególnie rozwijane w końcu [XIX] i na początku [XX] stulecia, że sprawiedliwy zbiór praw wystarcza, by ludzie dobrej woli mogli żyć ze sobą w zgodzie. W państwie islandzkim, przez czterysta lat niepodległości, z powodu braku władzy, która by pilnowała, by orzeczenia sądów istotnie wykonywano, każdy sam musiał pilnować, by przeciwna strona w sporze czy procesie, skazana na karę albo zadośćuczynienie, wyrok ów wypełniła. Strona wygrywająca proces nie posiadała jednak prawnej egzekutywy. Jeżeli więc przeciwnik nie chciał dobrowolnie wykonać wyroku, pozostawała jedna tylko droga, mianowicie gwałt. Zmuszano przeciwnika do wykonania powinności z pomocą zbrojnego zajazdu czy innych podobnych poczynań i to z reguły dawało początek nie kończącemu się szeregowi krwawych odwetów”.[xlii]

Zdaniem specjalistów dokładna analiza sag przedstawia nam jednak całkowicie odmienny obraz islandzkiej społeczności[xliii]. Zwracają oni uwagę na fakt, iż w konfliktach opisywanych przez autorów sag zazwyczaj bierze udział kilka osób, a każdy kto odniósł jakieś rany bądź został zabity jest wymieniany z imienia[xliv]. Ponieważ w następujących po sobie rozdziałach często spotykamy relację z kolejnego starcia, może to sprawiać wrażenie, iż walka pomiędzy frakcjami trwa nieprzerwanie. Wniosek ten jest jednak nieuzasadniony albowiem autorzy sag opisując dzieje rodu całkowicie pomijali okresy dzielące interesujące ich momenty (stąd też tak liczne w sagach rodowych sformułowania jak „tego lata nie zdarzyło się nic interesującego”, „przez kolejne lata nie działo się nic ciekawego”, itp.). Często zdarza się więc, iż postać która jeszcze się nie urodziła w czasie pierwszego starcia, bierze udział w następnym już jako dorosła osoba[xlv].

Za dowód stabilności islandzkiego systemu prawnego może posłużyć zdarzenie opisane w Njalsaga. Kiedy konfliktpomiędzy stronami sporu przybrał takie rozmiary, iż zagrażał wybuchem otwartej walki w sądzie, przywódca jednej z frakcji pyta się życzliwego mu bezstronnego obserwatora, co uczyni dla nich w przypadku zbrojnego konfliktu, na co ten odpowiada: „Jeśli okażą się od was silniejsi, uciekajcie w moją stronę, a ja i moi ludzie pomożemy wam. Jeśli zaś wy zmusicie ich do oddania pola i zaczną uciekać (…) zastąpię wam drogę byście nie mogli zabić ani jednej osoby ponad tą, za której życie jesteście w stanie zapłacić, wy zaś posłuchacie mnie, gdyż robię to dla waszego dobra”[xlvi]. Jak stwierdza D. D. Friedman reakcja ta dowodzi, iż nawet kiedy system wydaje się załamywać, ciągle zakłada się, że za każdego zabitego wroga należy ostatecznie zapłacić. Powód jest oczywisty: każdy zabity ma przyjaciół i krewnych, którzy pozostaną bezstronni wtedy i tylko wtedy, kiedy za zabicie ich towarzyszy uiszcza się odpowiednią opłatę.[xlvii]

V. Zdaniem historyków ten policentryczny system prawny funkcjonował co najmniej tak samo sprawnie, a być może nawet lepiej, niż jego monocentryczne odpowiedniki przez ponad dwieście lat swego istnienia. Na przełomie XII i XIII wieku nastąpiło jednak jego załamanie i po okresie ponad pięćdziesięcioletniego konfliktu, który w staroislandzkich kronikach przedstawiany jest jako czas wielkiego chaosu i bezprawia, Islandczycy dobrowolnie poddali się władzy norweskiego króla. Dla wielu osób upadek Wolnej Wspólnotystanowi dowód, iż w ostatecznym rachunku Hobbes miał jednak rację. Społeczność pozbawiona suwerena w sposób naturalny zmierza ku wojnie każdego z każdym[xlviii].

walki w czasie wieku Sturlungów

Zmierzch Wolnej Wspólnoty przypadł na czas, który w historii Islandii zwany jest od najpotężniejszego z islandzkich rodów Okresem Sturlungów (c. 1220-1262). Zdaniem przeważającej do niedawna części badaczy główną przyczyną upadku systemu prawa prywatnego, było spotęgowanie skali konfliktów na skutek narastającej koncentracji władzy i bogactwa. Tak długo, jak wpływy polityczne były rozproszone wśród dużej liczby osób, system był stabilny. Gdy jednak władza skupiła się w ręku kilku rodów, doszło do zachwiania społecznego equilibrium. Jeśli przeciętny Islandczyk został skrzywdzony przez członka potężnej rodziny, by wyegzekwować należne mu odszkodowanie musiał prosić o wsparcie ród dysponujący co najmniej równą mu siłą. W ten sposób jednostkowe konflikty przerodziły się w konflikty zbiorowe, w których brały już udział nie kilka, lecz setki osób. „W konsekwencji powstał zwyczaj, że ten, kto chciał swoją sprawę przeprowadzić na þing‚u, od razu jechał tam ze zbrojnym zastępem. Tak na przykład możny Sturla (…) z nie byle jakim pocztem wyjechał na sejm, kiedy miała się odbyć rozgrywka między nim a Jonem Loptssonem: miał ze sobą tysiąc zbrojnych wojów”.[xlix]

Powyższa analiza jest zdaniem znacznej części badaczy mało przekonująca. Swe obiekcje popierają oni wynikami badań przeprowadzonych przez Einara Ólafura Sveinssona, z których wynika, iż śmierć na skutek przemocy w schyłkowym okresie upadku (1208-1260) poniosło około 350 osób.[l] Daje to nam 7 przypadków śmiertelnych na rok, na ogólną liczbę ok. 70 000 Islandczyków. “W ciągu trzech tygodni 1066 roku Norwegia, Normandia i Anglia prawdopodobnie utraciły na skutek przemocy tak dużą część swojej łącznej populacji (w bitwach pod Fulord, Stamford Bridge i Hastings), ile Islandia utraciła w ciągu 50 lat bitew”.[li] Jest zatem mało prawdopodobne, by system społeczny, który według wszelkich danych funkcjonował efektywnie przez ponad dwieście lat załamał się z powodu poniesienia śmierci przez stosunkowo niewielką liczbę osób.[lii] Jak zatem wyjaśnić upadek Islandzkiej Wolnej Wspólnoty?Ekonomiczna analiza prawa[liii] sugeruje, iż praprzyczyną zmierzchu islandzkiego systemu prawa prywatnego mogło być przyjęcie przez Islandię chrześcijaństwa i wynikłe z tego tytułu zmiany w relacji między naczelnikami a wolnymi gospodarzami[liv].

Przez pierwszą kilkadziesiąt lat swojego istnienia Islandia była krajem pogańskim. Choć wśród osadników zdarzali się chrześcijanie[lv], większość z zamieszkujących tą wyspę wikingów czciła bogów nordyckich. Pomimo często bardzo istotnych różnic w wierze nie dochodziło między nimi do konfliktów na tle religijnym. Dopiero ok. 995 roku jeden z następców Haralda Pięknowłosego wysłał do Islandii grupę zbrojnych misjonarzy, którzy siłą nawracali tamtejszych mieszkańców na chrześcijaństwo. Doprowadziło to do powstania pierwszego poważnego konfliktu w dotychczasowej historii Wolnej Wspólnoty.

„Król Olaf, syn Tryggry, syn Olafa, syna Haralda Pięknowłosego zaprowadził chrześcijaństwo w Norwegii i w Islandii. Wysłał on do Islandii pewnego księdza, imieniem Trangbrand, który uczył ludzi chrześcijaństwa i chrzcił wszystkich, którzy przyjęli nową wiarę. Pierwsi kazali się ochrzcić Hall, syn Thorsteina z Sidy oraz Hjalti syn Sheggi z Thorsandala, Gizur Biały syn Teitsa i wnuk Retilbjornsa z Mosfell i wielu innych naczelników. Ale tych, którzy byli przeciwni lub odmówili była większość.”[lvi] Napięcie było tak duże, iż zdawało się, że tym razem nic nie powstrzyma zbrojnego starcia. Jednak zaognienia konfliktu uniknięto w typowy dla Islandczyków sposób, spór poddano arbitrażowi. Jak relacjonuje dwunastowieczny kronikarz: ”chrześcijanie poprosili Halla z Side aby ogłosił prawo o przyjęciu chrześcijaństwa. Ale ten odmówił, natomiast poprosił innego Głosiciela Prawa Thorgeirra, aby on przedstawił tę sprawę zgromadzeniu. Thorgeirr zgodził się i przeleżał cały dzień i całą noc w swojej chacie, z nikim nie rozmawiając. Następnego dnia wstał i polecił zebrać się wszystkim przed Ścianą Prawa. Wtedy przemówił do obecnych, wskazując na to, że powstanie sytuacja nie do utrzymania, jeśli nie będzie w kraju obowiązywało jedno prawo. Inaczej dojdzie do bratobójczych walk i do licznych zabójstw. Zaapelował do zebranych, aby porozumieli się ze sobą i aby w kraju obowiązywało jedno prawo. I tak Alþing w 1000 roku podjął uchwałę, aby wszyscy, którzy jeszcze nie są chrześcijanami, przyjęli chrzest. Zezwolono jeszcze na utrzymanie pogańskiego zwyczaju porzucania dzieci i jedzenia koniny z tym jednak, że trzeba to było robić potajemnie.”[lvii]

Þorgeir Ljósvetningagoði

Upadek islandzkiego pluralizmu religijnego wpłyną na system prawny w 1097 (według niektórych źródeł w 1096 lub 1098) roku, gdy za namową nowopowołanego biskupa Gizurra Arnarsona Lögrétta podjęła uchwałę o wprowadzeniu przymusowej dziesięciny Tíundargjald. Był to podatek w wysokości 1% majątku (co stanowiło wyłom w praktyce kontynentalnej, gdzie dziesięcina miała zazwyczaj formę 10% dochodów), które zobowiązane były płacić wszystkie osoby o majątku przekraczającym prawnie określone minimum. Opłatę tą dzielono na cztery części: pierwszą przeznaczano biskupowi (Islandia miała ich dwóch, jednego dla ćwiartki północnej i jednego dla trzech pozostałych ćwiartek), drugą biednym (była ona zbierana i zarządzana przez Hreppar), trzecią lokalnemu księdzu, zaś czwarta trafiała na utrzymanie kościelnych zabudowań. Zdaniem licznego grona ekspertów, to właśnie dwie ostatnie części dziesięciny (zwane łącznie „dziesięciną kościelną” kirkjutíund) w największym stopniu przyczyniły się do upadku policentrycznego systemu prawnego Wolnej Wspólnoty.[lviii]

Zadziałała tu ta sama prawidłowość, która zgodnie z teorią rozwiniętą przez tzw. wirgińską szkołę ekonomii politycznej[lix], negatywnie wpływa na efektywność współczesnych systemów demokratycznych, tj. rent-seeking[lx]. Pogoń za rentą w wczesnośredniowiecznej Islandii przybrała formę gwarantowanego prawnie dochodu uzyskiwanego z podatków. W średniowiecznej Islandii zabudowania kościelne stanowiły de facto własność prywatną osób, które sfinansowały ich budowę. Wraz z wprowadzeniem dziesięciny naczelnicy którzy wybudowali na gruntach będących ich własnością kościoły i przyjęli święcenia kapłańskie zyskali stałe źródło dochodów w postaci dwóch z czterech części dziesięciny[lxi].

Do 1097 roku pozycja indywidualnego naczelnika była uzależniona od liczby stowarzyszonych z nim wolnych gospodarzy. Im więcej osób pozostawało z nim w wiecu tym większą dysponował on siłą, a co za tym idzie tym większe były jego możliwości do wspierania swych zwolenników w dochodzeniu swych praw, egzekwowaniu orzeczeń, przeprowadzaniu legalnych konfiskat itp.  Z uwagi jednak na fakt, iż związek między naczelnikiem a stowarzyszonymi z nim osobami miał charakter umowny, i że mógł on zostać zerwany przez każdą ze stron, naczelnicy musieli aktywnie zabiegać o poparcie wolnych chłopów, by ci – używając współczesnej terminologii – „nie przeszli do konkurencji”, tj. nie stowarzyszyli się na drodze umownej z innym naczelnikiem z tej samej kwarty (za zgodą Zgromadzenia Prawodawczego istniała również możliwość pozostawania w wiecu z naczelnikiem z innej kwarty). Wprowadzenie dziesięciny zmieniło tą sytuację. Naczelnicy, którzy przeznaczyli część swoich gruntów na cele kościelne i przyjęli święcenia kapłańskie (ze staroislandzkich podań wiemy, iż już w pierwszych latach od wprowadzenia dziesięciny na krok ten zdecydowało się dziesięciu z nich)[lxii], ew. zatrudnili w wybudowanym przez siebie kościele księdza (status tego rodzaju „prywatnych księży” kirkjuprestar niewiele odbiegał od statusu niewolnika[lxiii]), uzyskali nie tylko stałe źródło dochodów, ale też grupę osób (parafian) pozostających z nimi w związku prawnym już przez sam fakt zamieszkiwania w sąsiedztwie. Pozycja naczelników zaczęła zatem zależeć nie od liczby osób pozostających z nimi w wiecu, lecz liczby zabudowań kościelnych będących ich własnością[lxiv].

Goðorðstanowił własność prywatną, a to oznaczało, iż można go nie tylko sprzedać bądź kupić, ale także i odziedziczyć, dzięki czemu mógł on pozostać w rodzinie. Teoretycznie przyjęcie święceń kapłańskich eliminowało tą możliwość, jednak nie na Islandii. „Zgodnie z prawem islandzkim, pomijając daremne protesty ich nominalnych zwierzchników – arcybiskupów norweskich – księża (…) mogli się żenić i mieć dzieci [sam Gizurr był synem biskupa Isleifa, przyp. W.G.]. Dlatego gdy umierał naczelnik-ksiądz, do którego należał teren kościelny, prawo do podatku kościelnego z reguły przechodziło na jego dzieci, a nie na własność Kościoła. Jako że ściągający opłaty kościelne goðar nie musieli już zabiegać o przychylność swych klientów, rodziny, do których należał teren kościelny mogły gromadzić bogactwa i władzę bez tradycyjnych ograniczeń nakładanych przez rynek. Z czasem bogactwa i władza stopniowo zostały skupione w rękach kilku rodów – tych, które posiadały grunty kościelne i dzięki dochodom z nich skupowały lub umożliwiały swym krewnym odkupienie naczelnictwa od innych. W Okresie Sturlungów doprowadziło to do powstania uprzywilejowanych elit nazywanych stórgoðar (wielcy naczelnicy).”[lxv]

Około 1220 roku, pięć najpotężniejszych rodzin – Ásbirningar, Sturlungar, Haukdelir, Oddverjar i Svínfellingar, przejęło kontrolę nad wszystkimi goðorð. W owym czasie rynkowa konkurencja pomiędzy naczelnikamizostała już całkowicie wyparta przez konkurencję polityczną. Wraz z nią na Islandię przeniknęła obca Islandczykom ideologia – monarchia. Zdaniem D. D. Friedmana dotychczasowe konflikty posiadały ograniczone cele; strony usiłowały dochodzić należnych im praw. Kiedy konflikt zażegnano, dzisiejszy wróg mógł stać się jutrzejszym sprzymierzeńcem. W okresie schyłkowym sytuacja coraz bardziej wyglądała tak, jak gdyby walka toczyła się już nie o to, co kto komu jest winien, lecz o to, kto ma rządzić Islandią[lxvi]. Zmianę klimatu politycznego skutecznie wykorzystał norweski król Hákon Hákonarsson popierając swymi pieniędzmi i prestiżem raz jedna, raz zaś drugą stronę konfliktów. W końcu w 1262 na skutek knowań sprzymierzonych z nim naczelnikówmieszkańcy trzech ćwiartek przyjęli tzw. Gamli Sáttmáli (dosłownie „stare przymierze”) – porozumienie oddające mu władzę na wyspie. W 1264 zostało ono zatwierdzone także przez mieszkańców ostatniej ćwiartki i tak Islandzka Wolna Wspólnota po przeszło 300 latach funkcjonowania przekształciła się z zorganizowanej anarchii w państwo minimalne (unię personalną z Norwegią, w której zakres władzy królewskiej – przynajmniej początkowo – został ograniczony treścią Gamli Sáttmáli).

VI. Czy ostateczny upadek Islandzkiej Wolnej Wspólnoty stanowi równie mocny dowód na niedoskonałość rynku(market failure)prawa[lxvii], jaki kryzys współczesnych państw na niedoskonałość polityki(political failure)[lxviii]? Zarysowana w tym artykule analiza pozwala stwierdzić, iż policentryczny porządek konstytucyjny Wolnej Wspólnoty załamał się nie ze względu na jego instytucjonalną niestabilność, lecz z powodu stopniowego ograniczania swobody na rynku prawa. Dopiero wprowadzenie przymusowej dziesięciny stworzyło właścicielom nieruchomości kościelnych sposobność dla pogoni za rentą (rent-seeking), co w konsekwencji doprowadziło do powstania klasy wielkich naczelników i zachwiania społecznej równowagi. Niestabilność systemu polityczno-prawnego Islandzkiej Wolnej Wspólnoty nie była zatem konsekwencją konkurencyjnego charakteru rynku prawa, lecz leżała w rysach centralistycznych tego systemu.[lxix]

Włodzimierz Gogłoza – wgogloza@post.pl


Przypisy:

[i] Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum, w oryginale “Apud illos non est rex, nisi tantum lex”.

[ii] A. Þorgilsson, Íslendingabók,1122-1132, reprint i tłumaczenie Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Islandzkiej, Warszawa 1989, s. 9.

[iii] Staroislandzkie sagi, kroniki i wiersze do dziś uchodzą za niedościgniony wzór piśmiennictwa, zaś stworzona na przełomie IX i X w. Edda jest traktowana jako jeden z najważniejszych zabytków europejskiej kultury. Zob. zwł. S. Nordal, Icelandic Culture, Cornell University Library, Ithaca: NY 1990, s. 109 i n.

[iv] D. D. Friedman, Private Creation and Enforcement of Law: A Historical Case, “Journal of Legal Studies”, March 1979, s. 399.

[v] R. E. Barnett, The Structure of Liberty. Justice and the Rule of Law, Oxford University Press 2000, rozdz. 14. W ekonomii sytuację taką określa się mianem anarcho-kapitalizmu, zob. np. D. D. Friedman, The Machinery of Freedom. Guide to a Radical Capitalism, 2 ed., Open Court La Salle: IL 1989, passim; lub uporządkowanej anarchii (ordered anarchy) – A. de Jasay, Against Politics. On Government, Anarchy, and Order, Routledge 1997, passim.

[vi] Zob. np. H. Groszyk i A. Korybski, Konflikt interesów i prawo, Warszawa 1990, s. 16. “Zachowanie spójności układu społecznego wymaga (…) wytworzenia takiego mechanizmu podziału konfliktowych dóbr oraz organizacji działań w skali zbiorowej, który byłby w stanie zapewnić dynamiczną równowagę układu, mimo różnorodnych konfliktów dezintegrujących ów układ. W historycznym rozwoju form organizacyjnych życia społecznego konieczne okazało się więc nadbudowanie tego układu relacjami władzy, polegającymi na uprawnieniu do podejmowania wiążących decyzji dotyczących organizowania działań, a także do rozdziału konfliktowych dóbr między jednostki i grupy społeczne. Relacje te stanowią cechę charakterystyczną organizacji państwowej, łącząc organy państwowe wyposażone w uprawnienia władcze oraz obywateli, zobowiązanych do podporządkowania się decyzjom opatrzonym sankcją organizacji państwowej”.

[vii] Podobne rozwiązania ustrojowe funkcjonowały także w kilku innych rozwiniętych społeczeństwach, m.in. w celtyckiej Irlandii, w przednormańskiej Anglii oraz na zachodnich rubieżach Stanów Zjednoczonych w okresie tzw. Dzikiego Zachodu. Zobaczodpowiednio J. R. Peden, Property Rights in Celtic Irish Law, “Journal of Libertarian Studies”, Vol. 1, Num. 2, 1977; B. Benson, The Enterprise of Law. Justice Without The State, San Francisco 1990, s. 21-30; T. L. Anderson & P. J. Hill, An American Experiment in Anarcho-Capitalism: The Not So Wild, Wild West, “Journal of Libertarian Studies”, Vol. 3, Num. 1, 1979.

[viii] Saga o Egilu w przekładzie ze staroislandzkiego A. Załuskiej-Stromberg, Poznań 1974, s. 10.

[ix] Ibid., loc. cit.

[x] Należy przy tym zaznaczyć, iż współcześni historycy uznają powyższy opis za znacznie przesadzony, zaś głównego powodu masowej emigracji na Islandię upatrują w czynnikach demograficznych i poszukiwaniu przez mieszkańców krajów nordyckich nowych terenów osadniczych. Zob. np. N. P. Njardvik, Birth of a Nation. The Story of Icelandic Commonwealth, Reykjavik 1978, s. 14-21.

[xi] Nazwa pochodzi od licznych na tych terenach gejzerów.

[xii] Zob. np. B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State and Rent-Seeking. The Icelandic Commonnwealth 930-1262, rozdz. 2,rozprawa doktorska Wydziału Ekonomii George Mason University 1991, dostępna pod adresem internetowym http://www.hi.is/~bthru/ritgerd.htm, dalsze odwołania do tej pozycji dotyczą wersji elektronicznej, brak paginacji. Szacuje się, iż w ciągu kilkudziesięciu lat z Norwegii wyemigrowało do Islandii aż dziesięć procent poddanych Haralda (ok. 25 tys. osób).

[xiii] Saga o Gunnlaugu, w przekładzie ze staroislandzkiego A. Załuskiej-Stromberg, Wrocław 1968, s. XXIII-XXVII.

[xiv] J. Byock, Viking Age Iceland, Penguin 2001, s. 137-138.

[xv] Zob.H. Berman, Prawo i rewolucja. Kształtowanie się zachodniej tradycji prawnej, Warszawa 1995, s. 69-78.

[xvi]Znaczna część współczesnych historyków kwestionuje prawdziwość przedstawianej w Íslendingabók konstruktywistycznej teorii powstania islandzkiego systemu prawnego. Zdaniem m.in. profesorów J. Byocka, S. Líndala i B. T. Solvasona, unikatowy ustrój Islandzkiej Wolnej Wspólnotybył efektem spontanicznej ewolucji różnych tradycji prawnych, które za sprawą przybywających z różnych krajów osadników spotkały się w Islandii. Dowodem potwierdzającym tą tezę jest fakt, iż większość instytucji prawnych funkcjonowała w Islandii na długo przed zwołaniem zgromadzenia powszechnego, o którym w swej kronice pisze A. Þorgilsson. Zob. zwł. B. T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy: Evolution of the Decentralized Legal Order in the Icelandic Commonwealth, “Icelandic Economic Papers”, 17 (1992), oraz Id., Institutional Evolution in the Icelandic Commonwealth, „Constitutional Political Economy” vol. 4, no. 1, 1993.

[xvii] A. Þorgilsson, op. cit., s. 10.

[xviii] Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż to właśnie za sprawą prof. Friedmana przedstawiciele teorii państwa i prawa na nowo odkryli Islandzką Wolną Wspólnotę. Jego artykuł Private Creation… wzbudził olbrzymie zainteresowanie, które wkrótce zaowocowało licznymi publikacjami naukowymi i popularnymi opracowaniami. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza – J. Byock, Medieval Iceland: Society, Sagas and Power, Berkeley 1988; Id., Viking…; W. Miller, Avoiding Legal Judgement: The Submission of Disputies to Arbitration in Medieval Iceland, “The American Journal of Legal History”, 28 (1984); Id., Bloodtaking and Peacemaking: Feud, Law, and Society in Saga Iceland, Chicago University Press Chicago:IL 1990, passim; B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State…, passim. Także niniejsza praca jest w dużej mierze inspirowana pracami prof. Friedmana.

[xix] D. D. Friedman, The Machinery…, s. 202. Podobnie J. Byock “jakkolwiek nie sposób stwierdzić, iż norwescy emigranci dokładnie wiedzieli jaki system społeczny chcą stworzyć, dostępne nam dowody sugerują, iż pierwsi Islandczycy byli pewni czego chcą uniknąć. W szczególności sprzeciwiali się scentralizowanej władzy państwowej”. Id., Viking…, s. 66.

[xx] Po przyjęciu w 1000 roku przez Islandię chrześcijaństwa prawo do głosowania w Zgromadzeniu Prawodawczym zyskali także islandzcy biskupi. Ponadto każdy z naczelników miał prawo do powołania do składu Zgromadzenia dwóch doradców bez prawa głosu (z pewnymi nieistotnymi dla prowadzonych tu rozważań wyjątkami).

[xxi] Zdaniem J, Byocka Goðar mogło być nawet dwukrotnie więcej niż goðorð, gdyż często były one przedmiotem współwłasności. Zob. Id., Viking…, s. 14. Szerzej na temat istoty goðorð i funkcji spełnianych przez goðar w J. V. Sigurðsson, Chieftains and Power in the Icelandic Commowealth, Odense University Press 1999, passim.

[xxii] Z możliwością przedłużenia za zgodą zainteresowanego na kolejne.

[xxiii] Co roku na rozpoczęcie obrad miał on obowiązek wygłoszenia wszystkich norm proceduralnych obowiązujących podczas Zgromadzenia Powszechnego i – w sposobnym terminie w trakcie trwania dwutygodniowej sesji – jednej trzeciej norm o charakterze materialnym; tak by w ciągu całej swej kadencji wygłosił wszystkie norm proceduralne i materialne obowiązujące na Islandii.

[xxiv] H. Gissurarson, Chapter One: The Libertarian Heritage, manuskrypt wykładu wygłoszonego na University of Iceland w 1991 roku, wydawnictwo powielaczowe w posiadaniu autora.

[xxv] S. Líndal, Lög og Lagasetning í Íslenska þjóðveldinu, ”Skírnir”nr 158, 1984 r. Cytat w tłumaczeniu z j. angielskiego za B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State…, brak paginacji. Zob. też J. Byock, Medieval…, s. 27.

[xxvi] D. D. Friedman, The Machinery…, s. 202.

[xxvii] R. Long, The Decline and Fall of Private Law in Iceland, “Formulations”, Vol. 1, Num. 3, Issue 3, Spring 1994. Polskie tłumaczenie dostępne na stronie internetowej http://www.libertarianizm.pl/long.html, brak paginacji, dalsze odwołania do tej pozycji, dotyczą wersji elektronicznej. Zobacz też J. Byock, Viking…, s.128.

[xxviii] Stąd też wraz z podziałem na kwarty liczba naczelników zwiększyła się z 36 do 39. W późniejszym okresie ich liczbę podniesiono do 48, jednak osoby dysponujące tzw. nowymi naczelnictwami miały w stosunku do tzw. „starych naczelników” znacznie ograniczone uprawnienia.

[xxix] Mediatorzy i arbitrzy stosowali te same normy materialne co sądy podlegające Zgromadzeniu Prawodawczemu, jednak bez zachowania obowiązujących te ostatnie norm proceduralnych. Wszelkie odstępstwa arbitrów/mediatorów od wysokości bądź rodzaju kary przewidywanej przez prawo wymagały zgody Lögrétta (aczkolwiek w praktyce bardzo rzadko o nią występowano).

[xxx] W. I. Miller, Bloodtaking..., s. 236-238.

[xxxi] Ibid., s.  288.

[xxxii] Islandzkie źródła sugerują, iż mieszkańcy wyspy byli świadomi odmienności własnego systemu politycznego. Relacjonując wydarzenia zachodzące na dworach norweskich i duńskich monarchów tamtejsi kronikarze korzystali z tradycyjnej terminologii staronordyckiej, jednak gdy ich uwaga skupiała się na rodzimych instytucjach politycznych nie tylko unikali słownictwa mogącego sugerować zbieżność ich systemu z rozwiązaniami funkcjonującymi w krajach skandynawskich, ale wręcz posługiwali się własnymi terminami, nie mającymi odpowiedników w innych językach. Zobacz J. Byock, Viking…, s. 118-119. Warto również w tym miejscu nadmienić, iż termin Wolna Wspólnota, jest określeniem używanym przez współczesnych autorów, średniowieczni Islandczycy ustrój swego kraju określali mianem “nasze prawo”.  Szerzej na temat kwestii nazewniczych, W. I. Miller, Bloodtaking..., s. 312.

[xxxiii] E. P. Stringham (red.), Anarchy and the Law. The Political Economy of Choice, New Brunswick: Transaction 2007, passim.

[xxxiv] Zob. zwł. J. Kristjánsson, Eddas and Sagas. Iceland’s Medieval Literature, Reykjavik 2007, passim.

[xxxv] J. Jóhannesson, A History of the Old Icelandic Commonwealth: Íslendinga Saga, Winnipeg 1974, s. 69.

[xxxvi] B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State…, rozdz. 4.

[xxxvii] Co więcej, w ten sposób próbowano rozsądzać także konflikty pomiędzy mieszkańcami domostw a nawiedzającymi ich duchami. Ducha oskarżano przed sądem o naruszenie miru domowego, a następnie sądzono in absentia w nadziei na to, że ten usłyszawszy wyrok arbitra, nakazujący mu opuszczenie cudzego domu, zastosuje się do niego tak, jak zrobiłby to każdy uczciwy Islandczyk.

[xxxviii] D. D. Friedman, Viking Iceland: Anarchy that Worked, “Liberty”, vol. 2 no. 6, July 1989, s. 39.

[xxxix] Id., The Machinery…, s. 205.

[xl] Zob.np. Njalsaga, op. cit., s. 75 i 151. Szerzej na ten temat W. I. Miller, Bloodtaking…, s. 239-241.

[xli] D. D. Friedman, The Machinery…, s. 203-204.

[xlii] Saga o Gunnlaugu, s. VI. Podobnie B. Piotrowski – „sądownictwo islandzkie nie znało instytucji wykonawczej, stąd też przy ostatecznym rozstrzyganiu spraw odwoływano się do prawa pięści względnie do krwawej zemsty rodowej”. Id., op. cit.,s. 9.

[xliii] Zob. np. W. I. Miller, Bloodtaking…, s. 304.

[xliv] Ta ostatnia uwaga odnosi się także do osób, które poniosły śmierć w bitwach do jakich doszło w schyłkowym okresie istnienia Wolnej Wspólnoty, zob. przyp. [l]

[xlv] D. D. Friedman, The Machinery…,  s. 206-207.

[xlvi] Njalsaga, s. 296-297.

[xlvii] D. D. Friedman, Private Creation…, s. 411.

[xlviii] J. Diamond,  Living on the Moon, „The New York Review of Books” vol. 49, no. 9 (2002).

[xlix] Saga o Gunnlaugu, s. VI-VII.

[l] E. Ó. Sveinsson, The Age of Sturlungs; Icelandic Civilization in the Thirteenth Century, “Islandica” 36 (1953), s. 72. Dla przykładu podczas jednego z największych starć w historii Islandzkiej Wolnej Wspólnoty, bitwy pod Örlygsstaðir śmierć poniosło 56 osób (i zgodnie z tym co wyżej napisano, każda z nich została imiennie wymieniona w średniowiecznych źrodłach).

[li] D. D. Friedman, The Machinery…, s. 207.

[lii] S. Nordal, op. cit., s. 289.

[liii] Zob. D. D. Friedman, Law’s order. What Does Economic Have To Do With Law And Why It Matters, Princeton University Press, Princeton: NY 2000, passim.

[liv] B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State…, rozdz. 5-6.

[lv] Ze staroislandzkich źródeł wynika, iż jeszcze przed przybyciem na wyspę pierwszych norweskich osadników dotarło na nią kilku irlandzkich mnichów, którzy jednak opuścili wyspę jak tylko pojawili się na niej wikingowie.

[lvi] A. Þorgilsson, op. cit., s. 12.

[lvii] Ibid., loc. cit.

[lviii] B.T. Runolfsson Solvason, Ordered Anarchy, State…, rozdz. 6.

[lix] Zob. np. G. Becker, A Theory of Competition Among Pressure Groups for Political Influence, “Quarterly Journal of Economics”, vol. 98 (1983).

[lx] W ekonomii mianem renty określa się cenę za użytkowanie zasobów, których oferowana ilość jest stała. Zjawisko rent seeking najłatwiej przedstawić odwołując się do pierwotnego kontekstu w którym go używano, tj. ekonomii politycznej. Przyjmijmy, iż rząd ma do rozdysponowania pewną sumę, którą zainteresowanych jest wiele podmiotów. Ponieważ środki publiczne podlegające podziałowi są ograniczone, a grup chętnych do ich wykorzystania jest wiele, musi między nimi dojść do konkurencji. Na rynku lobbingu będą zatem obowiązywały dokładnie takie same zasady, co na każdym innym rynku konkurencyjnym. Jeśli stopa zwrotu nakładów wynosi na nim 10%, a na innych tylko 5%, pojawią się na nim nowi „przedsiębiorcy”. Jeśli rząd zacznie przyznawać wybranym podmiotom pewne przywileje (np. koncesje na prowadzenie określonej działalności, ulgi podatkowe, etc.), podmioty nimi zainteresowane zaczną korzystać z usług wyspecjalizowanych kancelarii adwokackich, agencji public relations, profesjonalnych lobbystów i innych środków nacisku w celu przekonania decydentów, że to właśnie one najbardziej na nie zasługują. Wysokość środków, jakie każda z nich przeznaczy na tą działalność będzie zależała od wysokości spodziewanych korzyści i prawdopodobieństwa ich uzyskania. Do tej rywalizacji będą przystępowały kolejne podmioty tak długo, jak długo przewidywany zysk będzie wyższy od nakładów poniesionych na jego uzyskanie. Equilibrium zostanie osiągnięte wówczas, gdy obie te wielkości zrównają się. Prima facie, taka alokacja środków wydaje się być efektywna, koszt krańcowy jest wszak równy krańcowej wartości, jednak rzeczywistym i przez to paradoksalnym efektem pełnego rozdysponowania korzyści (full rent dissipation) jest fakt, iż nikt na nim nie zyskuje, gdyż suma jaką wydadzą podmioty ubiegające się o specjalne traktowanie, przewyższy wartość otrzymanych przez zwycięzcę korzyści. Termin rent seeking po raz pierwszy został użyty w pracy A. Krueger, The Political Economy of Rent Seeking Society, „American Economic Review” 64 (1974), s. 291-303; jednak opisana w nim idea została wcześniej zaprezentowana w pracy G. Tullocka, The Welfare Costs of Tariffs, Monopolies, and Theft „Western Economic Journal” 5 (1967), s. 224-232 i D. D. Friedmana, The Machinery… (pierwsze wyd. z 1973), rozdz. 38.

[lxi] Warto również nadmienić, iż mimo że goðorð stanowił własność prywatną nie był wliczany do majątku podlegającego opodatkowaniu i podobnie rzecz się miała w odniesieniu do gruntów, które właściciele przeznaczyli na cele kościelne.

[lxii] O. Vesteinsson, The Christianization of Iceland. Priests, Power, and Social Change 1000-1300, Oxford: Oxford University Press 2000, s. 64 i 95.

[lxiii] S. Nordal, op. cit., s. 242-243.

[lxiv] O. Vesteinsson, op. cit., s. 238-246.

[lxv] R. Long, op. cit., brak paginacji.

[lxvi] D. D. Friedman, The Machinery…, s. 207.

[lxvii] W kwestii sporu wokół koncepcji całkowicie prywatnego wymiaru sprawiedliwości zobacz T. Cowen, Law as a Public Good: The Economics of Anarchy, “Economics and Philosphy” 8 (1992);  D. Friedman, Law as a Private Good. A Response to Tyler Cowen on the Economics of Anarchy,”Economics and Philosophy” 10 (1994); B. Caplan & E. Stringham, Networks, Law, and the Paradox of Cooperation, “Review of Austrian Economics” 16 (4), December 2003.

[lxviii] Omówienie tego problemu można znaleźć m.in. B. Caplan, The Myth of Rational Voter. Why Democracies Choose Bad Policies, Princeton University Press 2007, passim.

[lxix] R. Long, op. cit., brak paginacji.

Uwagi:

1) Artykuł w najbliższej przyszłości zostanie uzupełniony o dodatkowe informacje/zdjęcia/ryciny itp., proszę nie cytować. Zdjęcia ilustrujące tekst wykonano w Saga Museum w Reykjaviku.

2) Niniejszy tekst stanowi jedynie zarys zagadnienia i jako taki został opracowany niemal wyłącznie na podstawie średniowiecznych źródeł z pominięciem wyników współczesnych badań archeologicznych i krytycznej analizy zachowanych tekstów. Zastrzeżenie to jest o tyle istotne, iż w ciągu ostatnich kilku dekad badacze zidentyfikowali szereg problemów rzucających całkowicie nowe światło na praktyczne funkcjonowanie Islandzkiej Wolnej Wspólnoty.

Dla przykładu, przedstawiona w artykule (a zaczerpnięta z Íslendingabók) historia adopcji przez Islandczyków systemu prawnego obowiązującego w jednym z norweskich dystryktów w rzeczywistości nie mogła mieć miejsca z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze Gulaþing, którego prawa rzekomo miał przywieźć na Islandię Úlfljótr powstał najprawdopodobniej po 930 roku (a więc po dacie rzekomej adopcji). Po drugie zaś badania komparatystyczne między systemem prawnym funkcjonującym na Islandii a systemem, na którym był on jakoby wzorowany nie wykazują praktycznie żadnych istotnych podobieństw.

Dalej, coraz więcej dowodów wskazuje na to, iż co najmniej do połowy XI w. liczba naczelnictw nie była wcale wyznaczana przez prawo i z całą pewnością była wyższa niż podana w zachowanych do dziś kopiach Grágás. Lúðvík Ingvarsson zidentyfikował 340 osób, które w okresie istnienia IWW pełniły funkcje naczelników, z czego ok. 110 przed 1030 rokiem, wprawdzie część z nich mogła być współwłaścicielami goðorð, nie mniej jednak w najnowszych publikacjach przyjmuje się, iż w XI wieku mogło istnieć jednocześnie ok. 70-80 naczelnictw (a więc niemal dwa razy więcej niż wynikałoby ze średniowiecznych kodeksów prawnych) i co istotne, ambitne jednostki miały możliwość tworzenie nowych naczelnictw (w jednej z sag rodowych – Bandamanna saga – możemy wręcz wyczytać, iż ustanawianie nowych naczelnictw przez osoby, które zdobyły wysoki status społecznym było w pierwszej połowie XI w. „powszechnym zwyczajem”). 

W końcu poważne wątpliwości może budzić podana w Grágás liczba zgromadzeń lokalnych (13), badania archeologiczne dowodzą bowiem, iż w niektórych ćwiartkach było ich więcej niż wynikałoby z prawa, w innych zaś mniej. We współczesnej literaturze zgłaszane są też wątpliwości co do tego na ile miały one sformalizowany charakter, a zwłaszcza czy rzeczywiście zbierały się dwa razy do roku.

Z tych i innych względów wyniki współczesnych badań zdają się sugerować, iż system polityczno-prawny Islandzkiej Wolnej Wspólnoty (przynajmniej we wczesnym okresie jej funkcjonowania) miał znacznie bardziej spontaniczny/zdecentralizowany charakter niż dotychczas podejrzewano. Czytelnik zainteresowany tymi zagadnieniami winien sięgnąć do publikacji O. Vésteinssona i J. V. Sigurðssona wskazanych w zakładce źródła. Rzecz jasna kwestia ta zostanie też szczegółowo omówiona w książce będącej podsumowaniem niniejszego projektu badawczego.

Reklamy


%d blogerów lubi to: